piątek, 10 lutego 2017

MILITARY LOOK II | CARGO PANTS | BLACK CREEPERS


Jak patrzę na datę ostatniego posta z jakąś stylizacją, to mam chęć zapaść się pod ziemię. Tyle czasu mnie tu nie było... No ale, jak widzieliście w poprzednim poście, za mną baaardzo ciężki okres w życiu studenta- mianowicie sesja.
Teraz jestem w domu, mam trochę czasu, także mogę zabrać się za porządne sklejenie czegoś na bloga. To, co dziś chcę Wam pokazać już od dłuższego czasu leżało sobie i czekało, aż pójdę na zdjęcia.


Muszę przyznać, że to nie był zbyt mądry pomysł, żeby tak się ubrać, kiedy na dworze panuje temperatura minus pisiont stopni... Ale co mi tam- jak zwykle najpierw robię, potem myślę, czyli cała JA. Z racji tego, że zmarzłam niemiłosiernie, udało nam się zrobić niewiele zdjęć, jednak jestem zadowolona z tego, co wyszło.
Co do outfitu, od dłuższego czasu mam fioła na punkcie koloru khaki i wszystkiego, co ma militarny akcent. Kiedyś już wrzucałam coś podobnego, w sumie niemal identycznego (o tutaj), jednak tym razem wersja już nie tak elegancka i dziewczęca. Zestaw ze zdjęć często ostatnio mam na sobie (kombinuję jednak z górą- body, topy, etc.). Taka już moja natura, że jak upatrzę sobie jakieś wdzianko, to nie wyjdę z niego, dopóki się nie porwie, albo nie zastąpię go czymś nowym :D Na te buty polowałam już chyba od roku, aż w końcu dorwałam! Kupiłam jeszcze jedną parę, ale z nią poczekam jednak jeszcze na cieplejsze dni, które (mam nadzieję) niedługo nadejdą, bo nienawidzę zimy!!!






























pants, blouse bershka | top house | creepers deichmann | jacket stradivarius | nails- me


wtorek, 7 lutego 2017

S.E.S.J.A.- czyli System Eliminacji Studentów Już Aktywny


Swoją pierwszą w życiu sesję mam już za sobą. Poszła mi całkiem nieźle, bo zdałam wszystkie egzaminy w pierwszym terminie. Dużo osób zadaje więc pytanie- JAK???

Nie jestem profesjonalistką, bo jak już napisałam to była moja pierwsza sesja. Ale jakieś tam doświadczenia do kieszeni wpadły:)
Dlatego dziś post inny niż wszystkie, nie o modzie, nie o kosmetykach czy makijażu, a o tym, co w ostatnim czasie mi najbliższe- czyli sesja.

Jak się do niej przygotować? Jak przez nią przebrnąć i nie zwariować? Jak nie popaść w depresję i nie zgłupieć od nadmiaru wiedzy? Czy jeśli zaleję kawę energetykiem to przeżyję czy zejdę na zawał? Dlaczego profesorowie tak bardzo nas nienawidzą? Jak nauczyć się materiału do sesji w jedną noc? Dlaczego sobie to robię i zaczynam się uczyć tuż przed egzaminem?

Te pytania zadaje sobie chyba każdy student przed sądem ostatecznym. Chciałam więc podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami, radami i wskazówkami dotyczącymi tego, jak się dobrze przygotować i nie zwariować. Sama może niekoniecznie szybko zabrałam się za naukę, czego trochę żałuję. Ale wiem, że wyszło mi to na dobre. Już teraz widzę swoje błędy i co było dobre w moim 'systemie' nauki. Dlaczego więc trochę o tym nie napisać? Oto kilka porad:

1.Zaplanuj sobie wszystko wystarczająco szybko- zapisz terminy wszystkich egzaminów od razu, kiedy się o nich dowiesz. Jeśli wiesz, że masz dużo materiału, zacznij się uczyć na tyle wcześnie, aby zdążyć wszystko przyswoić i żeby został Ci jakiś czas na 'regenerację' i zebranie sił przed egzaminem.

(zdjęcie nie jest mojego autorstwa)

2.Grunt to nie przepracować się! Pamiętaj, że każdy organizm ma swoje limity. Kiedy jesteś zmęczony, lepiej nie bierz książek do ręki- nie dość, że stracisz siły i chęci na kolejny dzień nauki, to i tak nic nie zrozumiesz.



3. Nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę. Najgorsze, co możesz zrobić to uczyć się w noc przed egzaminem. Wtedy niewiele zapamiętasz, a dodatkowo nie będziesz mógł skupić się podczas pisania, bo będziesz wykończony. A jeśli naprawdę obudziłeś się z ręką w nocniku, ucz się tylko tego co najważniejsze...


4. Pamiętaj o dobrym odżywianiu. Najważniejsze, żeby wpadając w wir nauki nie zapominać o tym, żeby dobrze nakarmić organizm- owoce, warzywa, tyle posiłków ile jesz normalnie. Warto też sięgnąć po coś słodkiego, co da nam dodatkowej energii (najlepiej czekoladę, która dodatkowo zawiera magnez). No i witaminki, osobiście polecam tabletki SESJA, które może powodują efekt placebo, ale mi pomogły :D Bez dużych ilości kawy w moim przypadku też się nie obyło, tak więc jeśli pijecie jej dużo- pamiętajcie o braniu magnezu, który to kawa niestety wypłukuje. Czasem niezbędne będą też środki uspokajające, które to ja brałam już kilka dni przed sesją regularnie :D



5.Dobrze zorganizuj sobie miejsce do nauki. Szczególnie jeśli jesteś wzrokowcem. Bałagan na biurku tylko Cię rozproszy, tak więc zadbaj o porządek.



6. Zrób notatki. W takiej formie, jaka jest dla Ciebie najlepsza. Skoro jesteś na studiach, musiałeś przebrnąć przez co najmniej 12 lat nauki w szkole, więc chyba wiesz, w jakiej formie nauka jest dla Ciebie najlepiej przyswajalna. Dużo kolorów, zakładek, zakreślacze, kolorowe cienkopisy i rysunki- mile widziane.



7. Nie stresuj się, to tylko źle wpłynie na Twoją organizację. Zaczniesz myśleć o tym, że nie zdasz, nie wyrobisz się, bo masz mało czasu na naukę. Nie ma nic gorszego niż negatywne nastawienie. Myśl pozytywnie!



8. Dowiedz się od kolegów z wyższych roczników, czego możesz się spodziewać na egzaminie u danego prowadzącego. Często pytania czy schematy zadań powtarzają się. Ale pamiętaj, by nie nastawiać się, że dostaniesz to, co było rok temu, bo możesz się baardzo rozczarować.


9. Nie daj się zwariować. Rób sobie przerwy, idź na spacer. Posłuchaj ulubionej muzyki, obejrzyj serial. Co za dużo, to niezdrowo :)



10. Bez spiny, są drugie terminy. I trzecie i czwarte i warunek... Dokładnie, ale o wiele lepiej nauczyć się dobrze do pierwszego i mieć trochę ferii, czasu wolnego. Pamiętaj jednak, że nic się nie stało jeśli za pierwszym podejściem nie wygrałeś walki, masz jeszcze szansę- ale tu musisz już porządnie wziąć się w garść!


Nie taka sesja straszna, jak ją malują. Szczególnie, jeśli się do niej dobrze przygotujesz. Przypomnij sobie o tych wszystkich testach, egzaminach, które już udało Ci się w swoim szkolnym życiu zdać, Niedawno pisałeś maturę, też był stres, co? Ale udało się, dasz radę i teraz :)


Jakie Wy macie sposoby na sesję? Przechodziliście już przez ten straszny okres w życiu studenta?

piątek, 23 grudnia 2016

MAKIJAŻ ŚWIĄTECZNY | CHRISTMAS MAKEUP INSPIRATIONS

W tym roku nie będę dodawać typowo świątecznego posta, mam za to dla Was coś innego. Mianowicie szybki post (którego przygotowanie w sumie jednak trochę czasu pochłonęło) o makijażu na święta.
Przygotowałam 4 różne makijaże, każdy w innym klimacie. Jednak wydaje mi się, że pasują idealnie na ten czas. Od delikatnego, niezbyt rzucającego się w oczy, aż po mocny, widoczny. Skupiłam się tutaj na cieniowaniu oka oraz kolorze ust.
W ostatnim czasie wpadło mi w ręce trochę nowych cieni i palet, tak więc zaczęłam zabawę w wizażystce (póki co tylko na sobie, ale już chętni się pojawili, ha!).
Ale nie chcę tutaj się rozpisywać, dlatego od razu pokazuję Wam makijaże :)

Tutaj kosmetyki, które były bazą do każdej z opcji:


Korzystałam z 3 palet cieni i 2 pojedynczych kolorów, które możecie zobaczyć tutaj:



Dla porównania wszystkie wersje makijaży:


1. Intensywny, w odcieniu czerwieni i szarości
Użyłam czerwonych cieni z palety Makeup Revolution Flawless Matte 2. Dostałam ją pod (wcześniejszą) choinkę i od razu się zakochałam, takich odcieni szukałam już od dłuuugiego czasu. Pigmentacja również jest świetna.
Na usta nałożyłam pomadkę w kredce Lovely Colour Wear.









2. Z pazurem, widoczny i intensywny w odcieniach fioletu i granatu
Tutaj główną rolę gra fiolet- pojedynczy Matt Eye Shadow od MySecret (którego oczywiście gdzieś wetknęłam przed zrobieniem mu zdjęcia).
Granat pochodzi z Flawless Matte.
Na ustach matowa pomadka Longstay Liquid Matte Lipstick od Golden Rose; odcień 10- mój ulubieniec w ostatnim czasie.










3. Brązowy glam, delikatny z połyskiem i mocnym akcentem na ustach
Tutaj użyłam brązów z Flawless Matte oraz miedzianego odcienia z paletki, którą opisywałam tutaj.
Na ustach konturówka Lip Define Pencil od Wibo, odcień nr 1.











4. Delikatny, w odcieniach różu i fioletu
Tutaj główną rolę gra różowy cień L'oreal Color Riche Mono odcień 104 (matte). Fiolety znów pochodzą z Flawless Matte, delikatny połyskujący róż jest z chińskiej paletki.
Na ustach znów Color Wear od Lovely, w innym odcieniu.









Robiąc makijaż tak się wczułam, że aż potłukłam lustro, które wisiało na ścianie w moim pokoju... Czyżby 7 lat nieszczęścia? Chyba tak, bo nie będę widzieć jak wyglądam i straszyć ludzi :D

A tutaj pochwalę się jeszcze pazurkami, jakie sobie sprawiłam- klasyka, ale z małym elementem świątecznym :)



Na jaki makijaż Wy stawiacie w okresie świąt? Wolicie coś delikatniejszego czy raczej z efektem wow?
Przy okazji chciałam Wam życzyć wesołych świąt, spędzonych w gronie najbliższych; spełnienia najskrytszych marzeń i duuużo dużo szczęścia!